Do bibliotek to się ja nie nadaję.Wcale. Bo o ile łatwo jest mi wypożyczyć to oddanie jawi się zazwyczaj jako całkowicie niemożliwe.Stałą bywalczynią księgarni też nie jestem, jeśli już to ot, tak, przy okazji. Łatwiej przecież wpisać www, kliknąć do koszyka, płacę teraz, pyk przelew i przyniosą do domu. Lenistwo.Ale dzisiaj poszłam ja byłam w starym stylu do księgarni.Trochę z ciekawości, trochę po nic, trochę po prezent a trochę dlatego, że było mi potwornie zimno i księgarnia wydawała się miejscem, gdzie wiatr nie istnieje.Stałam, patrzyłam, kartkowałam . A tu koło mnie stała Cudna Pani i Piękny Pan, Ona w Butach - Kopytkach, On w super modnych Oprawkach Okularów. Przeciwsłonecznych, żeby nie było.Państwo odbyli mniej więcej taką konwersację :
-Myślisz, że on to przeczyta?
-Nie.
-To po co mu to kupujesz?
-Bo lubi jak mu książki stoją na tej nowej półce.
Od razu skojarzyła mi się historyjka sprzed kilku lat jak Cyrkoniowa Blondyna weszła do kiosku, pochyliła się nad szklaną witryną w której leżały Herlequiny i powiedziała głosem hieny:
-Poproszę jakąś książkę.
-Białą czy różową?
-Dzisiaj różową.
(Różowe Harlequiny to zdaje się były te pikantniejsze)
W obydwu przypadkach - i tym dzisiejszym, i tym sprzed lat - zachowałam się, niestety, tak samo.Udając, że czytam wydałam z siebie dziwaczne prychnięcie.Niebardzo nachalne, ale jednak zostało zauważone i potraktowane pełnym lekceważenia i wyrzutu spojrzeniem.Na dodatek przez swoje głupie i karczemne zachowanie nie usłyszałam dalszego ciągu konwersacji, bo Kopytka i Oprawki się ulotniły w inne regałowe rejony.
Naprawdę, nie umiem się zachować.Może żeby to zmienić powinno mi stać więcej książek na półce.
To wszystko wpisało się w smęcące przemyślenia Wojciecha Młynarskiego ujawnione w wywiadzie opublikowanym w najnowszym "Wprost". Młynarski narzeka na niski poziom kabaretów, niski poziom tekstów piosenek i niski poziom czytelnictwa (Żeby być fair powiem, ze narzeka również na swój brak narzędzi pisarskich do opisu rzeczywistości).Sprawdziłam więc badania dotyczące czytelnictwa w Polsce - Instytut Książki i Czytelnictwa Biblioteki Narodowej przygotowuje taki raport raz na 2 lata. Ostatni był w 2009 roku. Wynika z niego niezbicie, że "wskaźnik książki" maleje od początku lat 90-tych.Raport pokazuje, że 62% Polaków nie miało przez rok kontaktu z żadną książką.Oprócz tego badania dowodzą, że zanika czytanie dla przyjemności, mężczyźni mniej czytają od kobiet, a gdyby pominąć czytanie z obowiązku przez nastolatków, to nie byłoby niemalże co badać.
Zasłyszane przeze mnie dialogi zdają się tego dowodzić. W końcu parę lat temu Cyrkoniowa Blondyna Harlequin, nie Harlequin, ale jednak czytać chciała. Dzisiaj Okulary i Kopytka kupowały książkę po to, żeby była elementem wystroju wnętrza.
Hahaha
OdpowiedzUsuńNo bo zdaniem wielu jak książka w domu tzn. że domostwo zamieszkują inteligentni ludzie, którzy to nie tylko "o kasie i dzieciach" potrafią rozmawiać.
Z czystej ciekawości - czy wiesz może jaka książka skłoniła Kopytka i Oprawki do takich refleksji?
niestety nie.
OdpowiedzUsuńmiejmy nadzieję, że nie było to "co z tym życiem" Kingi Rusin.