sobota, 8 stycznia 2011

"Mój zawód polega na opowiadaniu historii" cz. 1

(z dedykacją dla K.)

Otóż wyszło pokątnie na jaw, co cioteczki mówiły nie bez rumieńców na podeschłych policzkach, że ich siostrzyczka -  czyli nasz Babcia Pierwsza  -  razem Dziadkiem  mieli parę przyjaciół. Ona - bardzo Efektowna Pielęgniarka - jak mówiła  Cioteczka Pierwsza z lekka zazdrością; „latawica”  - jak mruknęła Cioteczka Druga, owinęła sobie Dziadka wokół palca w try miga. Jej mąż natomiast - Bardzo Piękny Mężczyzna -  jak zgodnie tym razem twierdziły obie ciotki- nie pozostał obojętny na wdzięki Babci. Koniec końców oba małżeństwa postanowiły być uczciwe i szczere i po kilku wspólnych debatach postanowili uczynić pewnego rodzaju roszady: Dziadek z Efektowną Pielęgniarką zamieszkali razem, a Babcia z Bardzo Pięknym Mężczyzna razem. Zostały ustalone jednak trzy sprawy:  po pierwsze musi być przeprowadzony rozwód bez orzekania o winie w obu przypadkach. Po drugie obie pary  wyniosą się w z miasta w dwa różne końce Polski, po trzecie dzieci zostaną przy ojcach. Dwa pierwsze punkty były mniej więcej rozsądne -  jeśli o rozsądku w takim przypadku może być mowa. Ale czemu wszyscy postanowili oddać dzieci pod opieki ojców, którzy pracowali i niebardzo ze swoimi jedynaczkami jakikolwiek kontakt mieli, podczas gdy ich dotychczasowe żony siedziały w domu i zajmowały się tak zwanym domowym ogniskiem? Cóż. Może panowie doszli sami do patriarchalnego wniosku ze ta pielęgnacja domowego ogniska niezbyt dobre efekty przyniosła więc woleli wziąć sprawę wychowania córek w swoje ręce. Tego nie wie nikt. W każdym razie rzecz przeprowadzono i przez 4 lata  Matka, która podówczas miała lat 5, żyła z Dziadkiem i Efektowna Pielęgniarką  gdzieś koło Rzeszowa, Babcię – swoją jakby nie patrzeć matkę -  widując od czasu do czasu. To mógłby być koniec opowieści gdyby nie fakt ze Matka posiada dwoje młodszego rodzeństwa, które nosi takie samo - jak jej panieńskie - nazwisko. Czyje to dzieci więc?  Dziadka? Bardzo Pięknego Mężczyzny? Adoptowane? I Pierwsza Ciotka i Druga westchnęły z bólem i niezbyt starannie ukrywaną satysfakcją, że jednak za skoki w bok trzeba płacić. Bardzo Piękny Mężczyzna okazał się być gburem. Niby taki piękny, róże  przynosił, komplementa prawił i wpatrywał się w oczy jak trzeba było. Przez „jak trzeba było” obie ciotki poniekąd rozumiały to samo. Pierwsza jednak mówiła o „miłosnym uścisku” ,Druga o „zaciągnięciu do wyra”. Wiec jak trzeba zaciągnąć do wyra czekoladki były, potem jak już wyro nie było lada gratką nastąpiły dni ciche dla Babci puste i samotne, bo Bardzo Piękny Mężczyzna zaczął do baru chadzać, lekko  - po drobnych zabiegach (głównie odbieraniu po domach   porodów) –popijać. Dziecko jego – Justynka czy Malwinka - tu pewności Ciotki nie miały – chodziła na wiele zajęć więc Babcia samotna w domu zajęła się tkaniem gobelinów i gdyby Cioteczki do niej nie pojechały w odpowiednim czasie byłaby się dziewczyna – podług konstatacji starszych pan - do końca zmarnowała. W tym czasie na drugim końcu Polski Efektowna Pielęgniarka była znudzona. Miasto w którym z pierwszym mężem mieszkała jawiło się jej teraz jako metropolia w porównaniu do ponurej  dziury pod Rzeszowem do której zabrał ja Dziadek. Dziadek z kolei był z natury człowiekiem spokojnym i małotowarzyskim, jego słabość do Efektownej Pielęgniarki była czymś w rodzaju ostatniej burzy hormonalnej i wybuchu testosteronu niż  efektem ognistego temperamentu . Spokojna praca w biurze urzędu gminy była dla  niego wymarzona i nie miał ambicji, by zajść gdzieś wysoko. Efektowna Pielęgniarka wręcz przeciwnie. Efektowna Pielęgniarka miała ambicje, aby dziadek miał ambicje. Chciała go widzieć jako ważną osobistość w rządzie, w partii,        w radzie w gminy chociażby, gdziekolwiek gdzie władza dodaje blasku, w którym ona mogłaby być jeszcze bardziej efektowna i poważana. Dotychczas mówiono o niej „pani doktorowa” a ona widziała siebie jako premierową  pławiącą się w luksusie, w ploteczkach, wyjeżdżającą do Bułgarii i chodzącą w prawdziwych norkach przez okrągły rok. Niestety, Dziadek tych marzeń nie podzielał i ona szybko to zrozumiała. Była rozczarowana.  Mijały miesiące a ona nie miała co robić, z kim plotkować, nikogo nie znała, nie potrafiła się przystosować. Z tym przystosowaniem nie było  jednak tak źle bo dziadek zastał ją pewnego pięknego dnia w efektownym uścisku z facetem od rozwożenia mleka, a ponieważ w domu była Matka – wtedy paroletnia dziewczynka – która to zaziębiona w łóżku leżała i ryczała, podczas gdy Efektowna Pielęgniarka migdaliła się z mleczarzem, dziadek się wściekł, zabrał manatki, kilkuletnia Matkę i tyle go widzieli. Zbiegło się to w czasie z zabraniem matki przez ciotki od Bardzo Pięknego Mężczyzny i koniec końców Ciotki Babkę na Dziadka na powrót wyanimowały. Stąd  rodzeństwo - zapewniały Ciotki zgodnym chórem i dumą z dobrze wypełnionej misji. Wszystko stało się jasne mniej więcej. Jasne  dlaczego babka się tak modli i pokuty odprawia, bo  jako żywo ma za co, dlaczego alkoholu nie cierpi i każdy kto wypije choć jeden kieliszek do roku jawi jej się jako zatracony alkoholik i dlaczego wreszcie ten bezustanny zatarg i niewyjaśnione napięcie między Matką a Babką.

5 komentarzy:

  1. no bardzo ładnie, bardzoż Efektowna Opowieść, chciałoby się "lajknąć"

    OdpowiedzUsuń
  2. tu jest blog, tu się nie lajka tylko się wypowiada.co by kultywować zdania wyrafinowanie złożone i kulturę słowa pisanego.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja ani wyrafinowana ani kulturalna! Co ja tutaj robię?

    Czy w tej Twojej tajemiczej szufladzie skrywającej historyjki i anegdoty znajdzie sie bajka w damach dworu?

    OdpowiedzUsuń
  4. ty tutaj się dokształcasz,co by być i wyrafinowaną i kulturalną.
    damy dworu, jak to damy - muszą poczekać na swoją kolejkę.princessy first.

    OdpowiedzUsuń