poniedziałek, 7 marca 2011

O tym, że uważam.

             "Fałszywa polędwica" to kolejny świetny tekst Mariusza Szczygła w którym tym razem przybliżona zostaje sylwetka najwybitniejszego Czecha wszechczasów Jary Cimrmana.Wynalazł rzeczy tak wiele, że ludzkie ucho nie słyszało, ludzkie oko nie widziało. Czesi z niego są dumni i bladzi co powoduje, że chcą go wybierać w konkursie na najwybitniejszego rodaka.
      Jednym z dokonań Jary jest wynalezienie rymu absolutnego. Rym absolutny objawia się przez powtórzenie słowa ( co działa znakomicie nie tylko na melodię, ale na wymowę dzieła) jak w cytowanym przez Mariusza Szczygła fragmencie Cimrmanowej opery:
"Kochałem dziewczę piękne/ Oczy miała bardzo piękne/ Włosy miała bardzo jasne/ Co dla ludzi było jasne/ Kiedy rano się obudziła/ Wtedy się już obudziła."
Drugim, wartym odnotowania wynalazkiem Jary jest  niesłychanie mnie urzekająca idea zdjęcia, na którym absolutnie nic nie widać.
          
            Wszystko to zostało przeczytane przy okazji czekania z niecierpliwością na pojawienie się nowego tygodnika "Uważam, RZE.Inaczej pisane". Tygodnik był wielce tajemniczy, co było marketingowym sukcesem, biorąc pod uwagę to, że w kilku kioskach nieopodal w ogóle magazyn się nie pojawił, a w niektórych pojawił się w egzemplarzach 10, od razu wykupionych. Marketingowy sukces jest w tym, że gawiedź przychodziła, by kupić.Jak nie było to szukała dalej i nabierała ciekawości.Mówiła innym.Inni tez nabierali ciekawości. Albo przynajmniej zwracali baczniejszą uwagę.I kupowali, jeśli nadarzyła się okazja. Jak pisząca te słowa.Oddając cesarzowi co cesarskie muszę przyznać, że termin "marketingowy sukces" nie był terminem ukutym w tym przypadku przeze mnie. Był ukuty przez właścicielkę kiosku, niesłychanie, zdaje się, poirytowaną faktem, że ciągle musi mówić "NIE MA".Może jej to przypomniało jakieś inne czasy.

       Jednak w końcu się udało. Tygodnik w trzecim tygodniu od początku ukazywania się leżał już grzecznie na półce, można było wydać 1,90 (cena promocyjna) i w końcu zasiąść do lektury. "Uważam, RZE" jest wydawany przez Presspublicę (spółki wydającej również "Rzeczpospolitą"; w 49% należącą do Skarbu Państwa).Redaktorem naczelnym jest Paweł Lisicki ( naczelny "Rzeczpospolitej").
Strona tytułowa nie wzbudziła mojego entuzjazmu.(Jednak po okładce jeszcze nie oceniajmy).
Biało-czerwono-czarny rysunek pokazujący postać starszego mężczyzny w płaszczu postawionym niczym u Szpiega z Krainy Deszczowców w kreskówce o Baltazarze Gąbce, a za nim wrak. Samolotu. Tutuł, ku zaskoczeniu brzmiał "Szpieg w Smoleńsku".  Tekst  zajmował strony od 8 do 12, a domniemanym szpiegiem okazał się ambasador tytularny w Moskwie, który  był współpracownikiem wywiadu PRL o kryptonimie "Orsom".Było on jedną z osób przygotowujących wizytę prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku w kwietniu 2010 roku. I na tym koniec sprawy wizyty.Wszystko wielce tajemnicze, podejrzane i podłe.Być może prawdziwe. Ale czy na pewno tekst w 90 % poświęcony tajnemu współpracownikowi wywiadu PRL trzeba koniecznie łączyć z katastrofą 10 kwietnia? I czy  na pewno trzeba ten tekst ozdobić zdjęciem Jarosława Kaczyńskiego i brata Marii Kaczyńskiej z chwili kiedy przyjechali na miejsce katastrofy.
Naprawdę niesmaczne i niepotrzebne.Już nie wspominając o jakiejkolwiek delikatności wobec wyżej wymienionych. 
           Idźmy jednak dalej.Od strony 13 do 15 mamy wywiad braci Karnowskich z Pawłem Kowalem w którym możemy przeczytać błyskotliwą odpowiedź na jakże merytoryczne do posła PJN pytanie "dlaczego zgiął Lech Kaczyński i 95 innych osób?", która brzmi  "Czasem myślę, że może Pan Bóg miał coś do powiedzenia narodowi polskiemu". Kolejne pytanie brzmi:  " Jak po Smoleńsku się jednać? Czołówka jednej ze stron nie żyje, a druga po tej tragedii przejęła wszystko".
Odpowiedzi już nie przytoczę, bo zastanawia mnie czy użycie wyrażenia "przejąć wszystko" w odniesieniu do demokratycznie przeprowadzonych wyborów  jest   na pewno adekwatne czy to po prostu zwykła głupota.
            Warty opisu jest także obrazek satyryczny, który widnieje na stronie 5. Zdjęcie Angeli Merkel i Donalda Tuska ze szczytu Grupy Wyszehradzkiej jest skomentowane prze dorysowaną postać Władimira Putina "Przecież ustaliliśmy wszystko na próbach, a oni się nadal gubią.Ech, wystarczy im dać trochę swobody..." 
           Tekst poświęcony kontaktom Niemiec i Polski w osobach Angeli Merkel i Donalda Tuska zatytułowany "Ciche dni Angeli i Donalda"  zawiera interesujące spostrzeżenia, nie tylko te w których  delikatnie sugeruje się uległość Polski wobec Niemiec. Jednak fakt nazywania  niemieckiej kanclerz Miss Europy powoduje, że w końcu czym prędzej gazetę chce się zamknąć.
          Wzrok jeszcze pada na wywiad z Antonim Dudkiem "Platforma skazana na Tuska" w którym to zdjęcie Donalda Tuska i Waldemara Pawlaka jest podpisane ciętym jak brzytwa, uzasadnionym w tekście chyba tylko znakami interpunkcyjnymi, bo nie merytoryką i faktami komentarzem "Tusk całkowicie kontroluje Pawlaka. Ale robi to w taki sposób, że Pawlak nie ma poczucia, że jest kontrolowany".
             Tygodnik "Uważam RZE. Inaczej pisane" był reklamowany jako "nowe, uczciwe spojrzenie na polskie sprawy". Jak pisze redaktor Rafał A. Ziemkiewicz we wstępniaku miał być inaczej pisany "to znaczy przede wszystkim inaczej niż wszyscy inni" i "tworzymy nowy tygodnik, aby mieć nieco więcej oddechu,nieco więcej dystansu i refleksji".
          Otóż zupełnie nie. To zostało jak na razie niezrealizowane. Nadzieja na to, że pojawi się nowy interesujący tygodnik, wypełniony treścią, a nie manipulatorskim bełkotem była niewielka już po ogłoszeniu kto w tym tygodniku będzie publikował teksty (między innymi redaktorzy: Semka, Ziemkiewicz, Karnowscy, Janke). Jakaś  jednak była. W końcu mogę się często nie zgadzać, mogę mieć inny pogląd, ale i tak będę czytać.Trzeba wiedzieć, co się krytykuje. A inny punkt widzenia jest zawsze konieczny, wskazany i często interesujący. Postawmy na pluralizm medialny, tak -  jak najbardziej.
Jednakże po przeczytaniu  tekstów z pierwszych trzech numerów tygodnika nadzieja ta legła w gruzach.
     
        Widać w tym wszystkim  jakąś inspirację Jarą Cimrmanem, która  byłaby chwalebna, bo w końcu Jara Cimrman to postać całkowicie fikcyjna i na tym polega cała zabawa,  ale w sytuacji pełnej sieriozności "Uważam, RZE" jest całkowicie smutna. Zainspirowanie się wymyślonym   czeskim wynalazcą widoczne jest w  opisywaniu tego samego przez to samo, szukanie rymu absolutnego przez nieustanne powtarzanie tych samych rymów i publikowanie obrazów na których absolutnie nic nie widać.
Bo znowu Smoleńsk, szpieg i tajni agenci.Bo znowu kondominium, uległość i zagrożenie.
Bo znowu spisek, honor i krew i ojczyzna wzywa.
Och, och, bardzo, bardzo nowe, prawda?
Naprawdę pełne dystansu.
Jakiż wydech.
            "Uważam RZE.Inaczej pisane" jest pisane dokładnie tak samo jak było pisane wiele rzeczy wcześniej.W "Gazecie Polskiej" na przykład. Tylko nieco obszerniej, może nieco mniej  agresywnie, lepiej językowo, trochę subtelniej.I w wymieszaniu z interesującymi działami jak "życie i nauka" (tekst o Majach
w numerze 3 naprawdę ciekawy). 
Jednak pisane z tą samą pozytywistyczną tendencyjnością.
Jednostronnością.
Niechęcią.
I, przede wszystkim - czego żal najbardziej- zapatrzeniem w przeszłość, brakiem zajmowania się faktami, manipulacją.Dyskretnym podważaniem i poddawaniem w wątpliwość reguł demokracji, niestosowanie ich lub stosowanie ich wybiórczo.
I dlatego wydawanie takiego tygodnika jest błędem.
A biorąc pod uwagę ten pseudowyrafinowany tytuł - błędem nie tylko  ortograficznym.

PS.Link do tekstu Mariusza Szczygła tutaj.
Przyjemnej lektury.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz