Bawiłam się barbie.
To nie jest rzewne wspomnienie dzieciństwa.
Teraz bawiłam się barbie.
Nie, nie. Nie, że infantylizm wtórny.
Zabawa z dzieckiem, ot co.
Stanęłam na wysokości zadania.
Przynajmniej się starałam.
Bawiłam się więc Barbie Świecącą Syrenką oraz Barbie Magiczną Wróżką. Na pytanie czym się różnią uzyskałam spojrzenie świadczące o tym, że niezbyt jestem inteligentna: "No przecież to jest syrenka a to jest wróżka". Ale co one robią?- pytałam ( co by wyjść z twarzą i pokazać, że jednak taka durna nie jestem).
" A co mają robić, nic." (nie wyszłam z twarzą).
Są inne barbie?
Dowiedziałam się, że są i taka naj,naj,najbardziej super to jest Barbie Kwiatowa.
Żeby było jasne. Barbie Kwiatowa też nic nie robi i nie ma nic charakterystycznego. Jest dokładnie taka sama jak pozostałe.Może cycki miała brzydsze od tej magicznej wróżki, ale to nie dziwne skoro tamta jest magiczna to sobie może wyczarować, co chce.
To już moje domniemanie, nie dziecka.
Ogólnie to te barbie były ohydne.Estetyczny skandal. Jak słowo daję, nic brzydszego nie widziałam, a widziałam tego dnia stado grubych gołębi. Najbardziej mnie jednak zastanowiło, że te barbie są wyspecjalizowane w totalnych absurdach, bo już nie, że barbie-bizneswomen z mikrokomóreczką w zestawie dokupionym za niewielkie 29,99 czy barbie-tancerka, w złotych sandałkach, w paczce -gratis. Nie, teraz, jest barbie-syrenka, barbie-księżniczka czy mini barbie-świecąca syrenka.
ŚWIECĄCA SYRENKA.
Pewnie pochodzi z Fukushimy, biedaczka.
Natchnęło mnie do wymyślenia barbie bardziej wyspecjalizowanych, barbie hardcorowych, bo jeśli już może istnieć zarówno nazwa "barbie-świecąca syrenka" jak i jej desygnat, to już może istnieć wszystko.
Na przykład barbie-narkomanka.Taka, co ma w zestawie strzykawki,igły, biały proszek, lusterko i tycikartę kredytową. Barbie-ofiara przemocy domowej, z setem doklejanych żelowych siniaków w zestawie. Barbie- żałobniczka natomiast, miałaby czarną woalkę, a w secie byłaby trumienka i znicz.Barbie byłaby ubrana w czarną sukienkę a w wersji zaawansowanej sukienka miałaby tren.
Wersja zaawansowana nazywałaby się tak jak powinno nazywać się całe zjawisko pod nazwą "barbie".
"Barbie - Tragedia".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz