Mówię o tym, że na moim bloku, jakże pięknie niedawno odnowionym pojawił się nowy wspaniały napis. Nie mogę powiedzieć , że to graffiti, bo fakt, że ktoś ma spray koloru zielono- sraczkowato-fluorescencyjnego nie znaczy, że jest grafficiarzem. Ale ambicja jest.Jak wiadomo ambicja może często prowadzić na manowce. W tym wypadku grafficiarz in spe był nie tylko ambitny, ale i zaangażowany. Przecudnej urody wyglądał właśnie tak:Anders Breivik też jest ambitny i zaangażowany. Tak bardzo, że wie jak wykorzystać swoje 30 minut dane mu w procesie.I wie, że niezależnie co powie i tak będzie wszędzie.Bo media, wszystkie media to powtórzą, będą to transmitować, internet będzie huczał od komentarzy i - przede wszystkim- cytatów.Może i z dopiskiem"morderca" czy " psychol", ale manifest zostanie. W zasięgu ręki każdego. Długo nie trzeba było czekać. Nawet na małym bloku w Polsce pojawił się napis. Czy to ku przestrodze, czy ku pamięci - bez znaczenia. Napis powstał. Jest. Znaczy.
Najlepsze czasy to nie są. W imię tego Tomasz Lis mógłby sobie darować zwiększanie nakładów "Newsweeka" poprzez publikowanie tej okładki z Macierewiczem jako talibem. (mimo że we wstępniaku jest zatrwożony "mową nienawiści") A Ewa Stankiewicz powinna użyć nieco mózgu zanim wygłosi (wypisze) kolejną odezwę w "Gazecie Polskiej" dotyczącą konieczności bojkotu gazety ( i reklamodawców, co za kuriozum) prowadzonej przez Lisa, bo jest tworzona według"hitlerowskich wzorców"
Bo może i jednej i drugiej stronie, jako przedstawicielom mediów powinna dać do myślenia sprawa i proces Andersa Breivika. I fakt, że w końcowym rozrachunku - to nie on przegrał.
Niezależnie od wyroku sądu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz