Z wczesnego dzieciństwa pamiętam "Dziennik".
Wzrok oglądających był nieprzenikniony, czasami patrzyli się na siebie i nic nie mówili.
Potem przyszło zrozumienie i uzus semiotyczny.To było "znaczące spojrzenie" lub też "wątpiący wzrok".
Na przemian.
Pogrzeby Andropowa i Czernienki.
Jak przez mgłę.
Babcia oglądała relacje telewizyjne patrząc na płaczące tłumy żałobników mówiła coś o głupich.
Nieładnie tak mówić przecież.
Potem okazało się, że w tym właśnie zdaniu Babcia miała wiele racji.
Fanaberium nie śpi (bo wyspane) tylko czyta. I przeczytało sobie trochę artykułów i dysput. Miało w tej kwestii głosu nie zabierać, ale jednak się zirytowało.
Kazimiera Szczuka (współ)napisała "Duża książkę o aborcji", która została skazana na banicję tak bardzo, że sprzedaż wzrosła.Ale ja nie o chwytach marketingowych
Ja natomiast o tym, że w proteście związanym z pojawieniem się książki na rynku ileś setek internautów podpisało petycję, by owej sprzedaży w ogóle zakazać, gdyż "propaguje aborcję wśród młodzieży".
I tak już pozostało powielane przez kolejne teksty, kolejne portale, kolejne dyskusje. "Propaguje aborcję wśród młodzieży".
Jak można propagować aborcję wśród młodzieży to ja naprawdę nie wiem. Jakieś seppuku gremialne wśród tych cudów natury - kilkunastoletnich chodzących płodów?
Bo miejmy nadzieję, że nie chodzi o to, że młodzież po przeczytaniu jednej książki, w której jest mowa czym aborcja jest, która wyjaśnia zagadnienia, która po prostu dostarcza wiedzy na temat między innymi człowieczej seksualności i której nie ma obowiązku czytać, pójdzie hurtem sprawdzać ot, tak sobie phi phi, jak to jest aborcję mieć.
Przeprowadzić.
Zrobić.
(Czasownika "dokonać" fanaberium nie użyje, bo to kalka językowa z "dokonać zbrodni" i zdaje się, że z tym się ma kojarzyć - co jest kolejną językową manipulacją.)
Jeśli o to w "propagowaniu" chodzi, to trzeba by było się zastanowić czy inne dziedziny i zagadnienia nie propagują wśród tej durnej pozbawionej mózgu, wychowania, kontekstu młodzieży podejrzanych odruchów i zachowań.
Chemia to na przykład propaguje narkotyki.Na początku kwas i zasada a potem to już alkaloid.
I tylko czekać jak se upichcą kokainkę w melinie garażowej pod nieobecność rodziców.
WF propaguje agresję, tego tłumaczyć nie trzeba.
A nade wszystko literatura. Jak się ich nauczy czytać to już koniec.
Porażka.
Nie wiadomo co przeczytają, co pomyślą i jakie wnioski wyciągną.
Nie można do tego dopuścić.
Prosta to droga do katastrofy i to nie takiej, co prowadzi czwórkami do nieba.
Generalnie edukacja propaguje więc jakiś koszmar, wiedza prowadzi do myślenia, myślenie zaś do wiedzy a to jest błędne koło.
Przestańmy.
Wtedy będzie łatwiej wszystkim wpierać to czy tamto, myśleć za nich i podejmować decyzje.Naprawdę - trzeba zaprotestować.
Babcia miała rację.
Głupich nie sieją tylko się sami rodzą.
Widać nikt nie rozpropagował wśród nich aborcji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz